Dlaczego – Alert ?
Postanowiłam pisać pod takim tytułem, bo tylko tak, w sposób prosty i zrozumiały mogę opowiedzieć o błędach w aktach notarialnych, skutkach z tego wynikających, sposobach na ich uniknięcie oraz odpowiedzialności za ich popełnianie.
Czy mam do tego prawo?
Jak nikt inny, gdyż przez ponad 20 lat wykonywałam zawód notariusza. Dziś jestem adwokatem i staję po drugiej stronie barykady. Będę śledzić, wyszukiwać i wskazywać na błędy, które przyniosły niepowetowane szkody a których można było uniknąć i będę domagać się zadośćuczynienia dla pokrzywdzonych.
Błąd błędowi nierówny. Myli się każdy. I nie wszystkie błędy trzeba potępiać, przeciwnie – uczymy się na błędach, to oczywista oczywistość.
Inspiracją dla mnie, aby zacząć głośno mówić o błędach niedopuszczalnych, stał się przypadek moich przyjaciół, którzy nabyli nieruchomość położoną w pięknej, nadmorskiej miejscowości w Polsce, tuż przy jednej z głównych ulic, z zamiarem wynajmowania pokoi wczasowiczom oraz prowadzenia fizjoterapii.
Jak się domyślacie kosztowała niemało, powiedzmy około półtora miliona złotych. W majestacie prawa zawarli umowę przedwstępną i umowę sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego, za ostatnie i pożyczone pieniądze wyremontowali budynki a potem, rejestrując przed sezonem działalność gospodarczą, dowiedzieli się, że nieruchomość ta nie ma bezpośredniego dostępu do drogi publicznej, chociaż ogrodzenie do niej przylegało.
Po sprawdzeniu wyrysu z rejestru gruntów uświadomili sobie (dopiero po fakcie), że nabytą nieruchomość oddziela od drogi publicznej pas ziemi niczyjej o szerokości 1,00 m i długości 30 m, ledwie widoczny na mapie.
Szok! Nie ma kasy, nie ma możliwości legalnego działania.
Jak do tego doszło?!
Przeanalizowałam oba akty notarialne i ewidentnie wynika z nich, że:
- umowa przedwstępna sprzedaży sporządzona przez notariusza nie opierała się na żadnych dokumentach (przede wszystkim chodzi o wyrys z mapy ewidencyjnej) a jedynie na zapewnieniu sprzedawcy, że nieruchomość ma bezpośredni dostęp do drogi publicznej,
- przy umowie sprzedaży (przeniesieniu własności) dokumenty zostały już powołane, z wyrysu z mapy ewidencyjnej wynikał brak bezpośredniego dostępu do drogi publicznej ale sprzedawca nadal zapewniał, że taki dostęp jest a notariusz to „przyklepał”,
- notariusz w żaden sposób nie odniósł się do sprzeczności pomiędzy załączonym dokumentem (wyrysem) a oświadczeniem sprzedawcy,
- kupujący nie sprawdził dokumentów.
Zapytałam notariusza czy nie ma sobie nic do zarzucenia i jak mógłby pomóc w naprawieniu szkody wyrządzonej kupującym. Usłyszałam, że nie widzi związku.
Związek jest. Odpowiedzialność też.
Beata Zdziebłowska-Gidian
adwokat-mediator
***

