Jeżeli zaledwie kilka razy w życiu zawierasz umowę w formie aktu notarialnego, pamiętaj – prawem jest to, co jest napisane. Nie lekceważ zatem tego, pod czym się podpisujesz.

Beata Zdziebłowska-Gidian

adwokat-mediator

Po ponad 20 latach pracy w notariacie, dziś – w roli adwokata będę Waszym przewodnikiem po zawiłościach umów notarialnych… [Więcej]

O blogu

Dlaczego – Alert ?

Postanowiłam pisać pod takim tytułem, bo tylko tak, w sposób prosty i zrozumiały mogę opowiedzieć  o błędach w aktach notarialnych, skutkach z tego wynikających, sposobach na ich uniknięcie oraz odpowiedzialności za ich popełnianie. 

Czy mam do tego prawo?

Jak nikt inny, gdyż przez ponad 20 lat wykonywałam zawód notariusza. Dziś jestem adwokatem i staję po drugiej stronie barykady. Będę śledzić, wyszukiwać i wskazywać na błędy, które przyniosły niepowetowane szkody a których można było uniknąć i będę domagać się zadośćuczynienia dla pokrzywdzonych.

Błąd błędowi nierówny. Myli się każdy. I nie wszystkie błędy trzeba potępiać, przeciwnie – uczymy się na błędach, to oczywista oczywistość.

Inspiracją dla mnie, aby zacząć głośno mówić o błędach niedopuszczalnych, stał się przypadek moich przyjaciół, którzy nabyli nieruchomość położoną w pięknej, nadmorskiej miejscowości w Polsce, tuż przy jednej z głównych ulic, z zamiarem wynajmowania pokoi wczasowiczom oraz prowadzenia fizjoterapii.

Jak się domyślacie kosztowała niemało, powiedzmy około półtora miliona złotych. W majestacie prawa zawarli umowę przedwstępną i umowę sprzedaży nieruchomości  w formie aktu notarialnego, za ostatnie  i pożyczone pieniądze wyremontowali budynki a potem, rejestrując przed sezonem działalność gospodarczą, dowiedzieli się, że nieruchomość ta nie ma bezpośredniego dostępu do drogi publicznej, chociaż ogrodzenie do niej przylegało. 

Po sprawdzeniu wyrysu z rejestru gruntów uświadomili sobie (dopiero po fakcie), że nabytą nieruchomość oddziela od drogi publicznej pas ziemi niczyjej o szerokości 1,00 m i długości 30 m, ledwie widoczny na mapie.

Szok! Nie ma kasy, nie ma możliwości legalnego działania.

Jak do tego doszło?! 

Przeanalizowałam  oba akty notarialne i ewidentnie wynika z nich, że:

  1. umowa przedwstępna sprzedaży sporządzona przez notariusza nie opierała się na żadnych dokumentach (przede wszystkim chodzi o wyrys z mapy ewidencyjnej) a jedynie na zapewnieniu sprzedawcy, że nieruchomość ma bezpośredni dostęp do drogi publicznej,
  2. przy umowie sprzedaży (przeniesieniu własności) dokumenty zostały już powołane, z wyrysu z mapy ewidencyjnej wynikał brak bezpośredniego dostępu do drogi publicznej ale sprzedawca nadal zapewniał, że taki dostęp jest a notariusz to „przyklepał”,
  3. notariusz w żaden sposób nie odniósł się do  sprzeczności pomiędzy załączonym dokumentem (wyrysem) a oświadczeniem sprzedawcy,
  4. kupujący  nie sprawdził dokumentów.

Zapytałam notariusza czy nie ma sobie nic do zarzucenia i jak mógłby pomóc w naprawieniu szkody wyrządzonej kupującym. Usłyszałam, że nie widzi związku.  

Związek jest. Odpowiedzialność też.

Beata Zdziebłowska-Gidian
adwokat-mediator

***

Scroll to Top